“Wywiad z panem Michałem Milowiczem” – 28 grudnia, 2011
26 grudnia, 2011, pani Katarzyna Fila przy współpracy z Andrzejem Lenard i Polską Szkołą w Las Vegas miała okazję przedstawić koncert Michała Milowicza na scenie w Las Vegas. Pani Katarzyna jest menadżerem pana Michała. Za jej zgodą miałam okazję przeprowadzić wywiad z panem Michałem Milowiczem.
Maria Randolph: Witam serdecznie panie Michale. To na prawdę zaszczyt.
Michał Milowicz: Witam, witam! Przyjemność po mojej stronie.
MR: Zaczynając od początku. Gdzie i kiedy zaczęła się pana życiowa przygoda z teatrem, bo pana debiut to właśnie teatralny, prawda?
MM: Tak. W tym roku obchodzę 20 lecie pracy scenicznej. Tutaj taka ciekawostka, 31 stycznia 1991 odbyła się premiera musicalu “Metro”. To był mój debiut sceniczny. Wszedłem na deski prawdziwej sceny w Teatrze Dramatycznym w Warszawie w Pałacu Kultury. W tym roku, 31 stycznia, 2011 odbyło się 20 lecie “Metra”. Jestem właśnie dumny z tego, że mając lat 40 wszedłem na deski i zaśpiewałem, zatańczyłem i zagrałem tak samo jak 20 lat temu.:).
“Metro” na tyle było ważne w moim życiu, że wszystko zmieniło. Przede wszystkim przygotowania do “Metra”. Janusz Józefowicz, Janusz Stokłosa, przebywanie z ludźmi, którzy mieli doświadczenie reżyserskie, zawodowe w każdej materii artystycznej, tej która potrzebna jest do musicalu. Tam się wtedy kształtowała moją osobowość i od tego się zaczęło. Przez dziesięć lat grałem w tym musicalu. Miałem przyjemość wystąpić na Broadwayu. Przez 3 miesiące graliśmy w Teatrze Minskoff. Odbyło się ponad 40 spektakli. Później wróciliśmy do Polski i dalej graliśmy “Metro”. I powstał Teatr Buffo. W Teatrze Buffo dalej się zaczęła moja droga artystyczna, indywidualna. W 1995 roku powstał spektakl “Elvis” z mojego pomysłu, gdzie przygotowałem cały material piosenek Elvisa. Spotykałem się z muzykami, z którymi razem robiliśmy sobie próby i dopiero jak już byłem gotowy, poszedłem do Janusza Józefowicza i powiedziałem, że mam materiał i chciałbym zrobić spektakl z piosenek Elvisa. Janusz posłuchał tego i powiedział “No to mamy polskiego Elvisa. Robimy”.
MR: To fantastycznie. A skąd ta pasja królem Rock&Rolla? I jak czuł się pan przylatując do Las Vegas, stolicy Elvisa, na koncert dla Poloni? Czy to pierwsza wizyta w mieście kasyn?
MM: Tak, jest to pierwsza wizyta i od razu mogę powiedzieć, że nie ostatnia. Jadąc tutaj chciałem zaśpiewać Elvisa, żeby nasza kochana Polonia w Las Vegas zobaczyła, że Polska też ma swojego Elvisa. Że nie tylko tutaj są Elvisy z innych krajów, czy Amerykanie, ale my też potrafimy.
Specjalnie nie wziąłem kostiumu Elvisa, bo jak mam koncert gdzie śpiewam wszystko w jednej odsłonie to jestem ubrany w gartnitur a po prostu na Elvisa, stawiam kołnierzyk, zakładam okulary i to mi wystarczą. Nie muszę mieć tych cekinów i tego wszystkiego, bo ja nie jestem Elvisem tylko kultywuję jego tradycję, bo myślę że cały świat go kocha. Ja też byłem zafascynowany jak miałem 7,8 lat. Stąd się wziął Elvis, że rodzice puszczali mi płyty, no i ja przy nich tańczyłem, szalałem, śpiewałem razem z nim, zasypiałem. No i tak wyglądało moje dzieciństwo. Później jak miałem 13 lat dostałem gitarę, zacząłem coś grać. Pojechałem na obóz żeglarski. Tam ktoś mi dał akordy i słowa do “Love me tender” i nagle zaśpiewałem a oni powiedzieli, że śpiewam jak Elvis.
A co myślałem lecąc do Vegas? Zastanawiałem się jak ja się będę czuł, a tutaj jest tak fantastyczna atomsfera domową. Dziękuję serdecznie Evie i Markowi Wasiuta za gościnę. Jestem na prawdę bardzo mile zaskoczony.
MR: Wystąpił pan w wielu znanych filmach. Każdy pamięta pana z “Młodych Wilków”, “Sztosu”, “Chłopaki nie płaczą” i wielu innych. Dowiedzieliśmy się, że skończył pan pracę nad filmem “Kac WAWA”. Kiedy odbędzię się premiera?
MM: Już w styczniu 2012 odbędą się w Polsce 2 premiery. 19 stycznia odbędzie się premiera “Sztos 2” a 28 lutego premiera “Kac WAWA”. Gorąco polecam! W obu filmach gra ze mną Borys Szyc, który jest aktorem numer 1 w Polsce i na prawdę jest świetnym aktorem jak również serdecznym kumplem. Borys jest również w składzie Reprezentacja Arystów Polskich i tam właśnie się poznaliśmy okołu 8 lat temu.
MR: A co dokładnie jest Reprezentacja Artystów Polskich?
MM: Reprezentacja Artystów Polskich (www.reprezentacja.art.pl) to właściwie Fundacja, która zamuję się organizacją meczów z udziałem Reprezentacji Artystów Polskich i z których dochód jest przeznaczany na cele charytatywne.
Nasze mecze służą żeby integrować ludzi na stadionach bez agresji. Żeby przychodziły na mecze piłki nożnej rodziny. Na przykład mieliśmy mecz z reprezentacją Rosji. Na stadionie było 20,000 ludzi i nie było żadnych bójek, żadnej przemocy. O to właśnie nam chodziło, żeby kultywować naszą tradycję: na mecze można chodzić, po to żeby się bawić piłką a nie po to żeby się kibice między sobą bili. To jest raz. A dwa, to jest to, że z tych meczów zbierane były pieniądze na szczytne cele, na potrzebujące dzieci.
Może właśnie Reprezentacja Artystów Polski mogłaby zagrać z drużyną Polskich Artystów z Las Vegas? Widzę, że już nawet byście mieli silny skład, 11 zawodników z przedstawienia “LeReve”. Co Polonia o tym myśli?
MR: Brzmi bardzo interesująco. Zapytam Polonię i dam znać. Myślę, że byłby to fantastyczny mecz i wielkie wydarzenie w Polonii w Las Vegas.
MR: Jest pan wszechstronnie utalentowany: aktor teatralno-musicalowy i filmowy i wokalista. Z wszystkich branży, która jest jednak najblizsza pana sercu i sprawia najwięcej przyjemości?
MM: Ja znam parę takich sentencji z mojego dzieciństwa od rodziców i rodziny. Wiem, że jak byłem mały to wypadłem z wózka i wtedy zacząłem śpiewać (śmiech). Wiem, że w przedszkolu już tańczyłem, śpiewałem, udzielałem się bardzo aktywnie. Potem będąc w szkole podstawowej jadąc gdzieś na kolonię zdobywałem nagrody na konkursach tanecznych i wokalnych. Z tym się człowiek jednak rodzi. Ja sobie tego nie wymyśliłem. Wiedziałem już od dziecka, że chcę grać i śpiewać. Ja kocham dawać to co najlepsze publiczności. Integracja z publicznoscią, kontakt z nimi jest najważniejszy. Jest różnica między występami w teatrze i telewizji. W telewizji masz kamerę i musisz zrobić 5, 6 dubli z tymi samymi emocjami. A w teatrze jest inaczej. Na scene wychodzisz raz i jesteś tylko w tym momencie. Tak samo ze śpiewaniem,to co mogę dodać to to, że nigdy nie śpiewam z playbacku. Nie ma takiej opcji. W ciągu 20 lat, zdarzyło mi się zaśpiewać z playbacku tylko 3 razy dla telewizji, gdzie musiałem, bo telewizja miała taki wymóg. Ja nie nawidzę udawać, więc zawsze śpiewam na żywo.
MR: W czerwcu 2003 zadebiutował pan płytą “Teraz wiesz”. Kolekcja największych pana przebojów. W poniedziałek Polonia miała okazję bawić się do kilku utworów z tej selekcji. Dla tych którzy nie mieli okazji zdobyć płyty gdzie możemy ją nabyć?
MM: Na moim portalu: www.milowicz.pl Zapraszam!
MR: Jak widać z pana kariery jest pan bardzo pracowity. Czy istnieje coś takiego jak ‘wolny czas’? Co pan wtedy lubi robić?
MM: W wolnym czasie to raczej jest ten czas kiedy ja śpię. Bo poza snem to staram się być bardzo aktywny. Nie mam czasu na nudę. Jeżeli mówimy teraz poważnie o wolnym czasie. Mam motorówkę na Mazurach, gdzie jak mam chwilę to sobie tam właśnie jadę i odpoczywam. Ale to rzadko się zdarza. Wolny czas generalnie spędzam na rozmowach, spotkaniach. Z czego też często czerpię inspiracje do moich piosenek i tekstów, generalnie do mojego życia. Wolny czas to również tenis. Jeżeli mam jakieś spotkania, nagrania jeżeli uda mi się złapać póltorej godziny wolnego to natychmiast jadę grać w tenisa. Zimą zawsze staram się jeździć na nartach. Jestem również instruktorem narciarskim, więc kocham narty. Zawsze uczyłem przyjaciół, znajomych i ich dzieci. Mam nadzieję, że nadejdzie taki czas gdzie będę uczył swoje dzieci. Podsumowywując: narty, tenis i rozmowy. Bardziej sportowo i rekreacyjnie.
MR: Koncerty w bliskiej przyszłości? Gdzie Polacy mogą pana zobaczyć na żywo w 2012?
MM:. Obecnie występuję w 3 spektaklach “Antoine”, “Blondynki wolą meżczyzn” i “Biznes”. Przygotowuje się do równiez do kolejnych 2 spektakli. Premiera jednego z nich odbędzie się w Teatrze Palladium 5 lutego. To będzie “Dobry wieczór kawalerski”. Są to świetne sztuki komediowe. Myślę, że będzie dużo uśmiechu i prawdziwej gry aktorskiej. Bardzo kocham teatr. Właśnie ten bezpośredni kontakt z publicznością. Koncerty też mi dają tą radość ale troszkę w inny sposób. Reakcja publiczności powoduje to też jak my gramy. Chociaż powinniśmy grać niby zawsze tak samo, ale nie, nigdy nie jest tak samo. Każda sztuka jest inna. To jest właśnie to co kocham w tym zawodzie, że żadna sztuka nie jest sobie równa i żaden koncert nie jest sobie równy. Zawsze jest inaczej. Zawsze mowię coś innego do ludzi na koncertach na przykład, bo czerpię z ludzi. Patrzę co się dzieje i to jest improwizacja. A improwizacja jest dla mnie podstawową rzeczą w moim zawodzie. To od czego uciekam i co mam nadzieję, ze nigdy nie będę robił to rutyna.
MR: Będąc w Las Vegas czy miał pan okazję zwiedzić miasto? Jakie zrobiło na panu wrażenie?
MM: Miałem okazję zobaczyć przedstawienie “LeReve” w Hotelu Wynn, które zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Ale największe wrażenie zrobiło na mnie to, że 11 naszych Polaków bierze w tym udział. Bardzo się tym wzruszyłem. To pokazuje, że Polak potrafi wszystko i że jesteśmy ponad. Potrafimy pokazać wszędzie na świecie, że Polacy to zdolni ludzie: naukowcy, lekarze i tak samo okazuje się, że artyści.
MR: Jakie ma pan plany na Sylwestra?
MM: Sylwestra będę miał okazję spędzić z Polonią w San Diego. Będę prowadził Wielki Bal Sylwestrowy w Hotelu Sheraton. Gorąco zapraszam całą Polonię!
MR: W imieniu Polonii w Las Vegas dziękujemy serdecznie za niesamowity koncert i niezapomniane wrażenia. Życzymy Szczęśliwego Nowego Roku i wielu sukcesów aby spełnilo się pańskie marzenie wzięcia udziału w Elvisowskim konkursie woklanym.
Zapraszamy do Las Vegas na kolejne wystepy.
MM: Również dziękuję i życzę Wam Szampańskiego Sylwestra i wszystkiego najlepszego w nowym roku. Do zobaczenia.
Zdjęcie: Peter Chmiel